Musi być naszą rodziną w drugim stopniu pokrewieństwa (rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, ciotki, wujkowie). Taki system sprawdza się za granicą, więc i u nas ma szanse powodzenia. Przynajmniej wiedziałbym, co umie, i pewnie nie bałbym się dawać jej samochód. I - choć bez prawa jazdy - całkowicie legalnie.
Osoba towarzysząca nieopierzonemu kierowcy musi spełnić kilka warunków, ale nie są one zbyt trudne. Ręczny hamulec to za mało. Zwłaszcza że kursów w szkołach nauki jazdy jest na bardzo niskim poziomie. Teraz młodzi kierowcy nie są obyci z samochodem, nowy system im to umożliwi - przekonuje Tomasz Piętka z Ministerstwa Transportu.
Większość kursantów też jest za, bo 30 godzin obowiązkowej jazdy na kursie to za mało, nawet by zdać egzamin - między egzaminem a kursem mijają nawet dwa-trzy miesiące, podczas których kandydaci muszą brać w ośrodkach dodatkowe lekcje, żeby nie zapomnieć tego, co już się nauczyli. Samochód musi mieć dodatkowe wewnętrzne i zewnętrzne lusterka, łatwo dostępny dla pasażera hamulec ręczny pośrodku i zieloną nalepkę z "L" na przedniej i tylnej szybie.
Projekt Ministerstwa Transportu może spowodować rewolucję w kursach na prawo jazdy. Mieć od 28 do 65 lat, prawo jazdy od siedmiu i własny samochód od co najmniej pięciu lat - przewiduje projekt ustawy złożonej w Sejmie. Choć projekt ustawy nic o takich opłatach nie mówi, właściciele szkół zapowiadają, że nie będą przecież pracować za darmo. - Nadzór nad kursem realizowanym przez np. Jeśli wejdzie w życie, kursy nadal pozostaną obowiązkowe, ale kandydaci na kierowców będą też mogli wyjeżdżać na miasto prywatnymi samochodami, pod okiem krewnych. U nas i tak często rodzice uczą dzieci jeździć, więc lepiej, by robili to legalnie. Chętnych. Wie to każdy, kto w nagłej sytuacji próbował hamować tylko za jego pomocą.
Sam uczyłbym córkę
Jarosław Kopiński, prawo jazdy od 30 lat: Czemu nie? Gdyby moja córka chciała, tobym ją uczył. Jeśli mam przygotować materiały i kontrolować postępy, to musi kosztować. - Ja wzięłam po kursie pięć jazd dodatkowych, a przed egzaminem jeszcze dwie. Kto za nich weźmie odpowiedzialność? Niewystarczające wydaje mi się też dostosowanie samochodów do potrzeb szkoleniowych. Przed drugim i następnym egzaminem znów nabijają więc kabzę ośrodkom, płacąc za dodatkowe jazdy - po 30-40 zł za godzinę.