Organizacja "Emergency", zajmująca się pomocą humanitarną i prowadząca działalność także w Afganistanie, utrzymuje, że włoskie władze miały zapłacić 2 mln dolarów za uwolnienie Gabriele Torsello, porwanego w zeszłym roku przez afgańskich talibów.
W opublikowanym w poniedziałek wieczorem oświadczeniu premier Prodi nie zaprzeczył tej informacji, akcentując jednak że decyzja w sprawie warunków uwolnienia dziennikarza została podjęta przez poprzedni rząd.
Szef "Emergency" Gino Strada ujawnił wiadomość o wysokim okupie za dziennikarza w wywiadzie dla stacji Sky Tg24.
Zaapelował także o zwolnienie z aresztu miejscowego pracownika swej organizacji Rahmatullaha Hanefiego, zatrzymanego przez afgańską policję.
Hanefi przed aresztowaniem prowadził negocjacje w sprawie kolejnego uprowadzonego Włocha - dziennikarza włoskiej gazety "La Repubblica" Daniele Mastrogiacomo, zwolnionego pod koniec marca po dwóch tygodniach niewoli.
Afgańscy talibowie zabili w niedzielę afgańskiego tłumacza pracującego dla Mastrogiacomo. Talibański rzecznik wyjaśnił, że tłumacza stracono, gdyż władze Afganistanu odmówiły negocjacji.
W zamian za uwolnienie Mastrogiacomo, talibowie żądali wypuszczenia z afgańskich więzień swych towarzyszy, co - według niepotwierdzonych doniesień - władze w Kabulu spełniły.
.